Czy czujesz się nieważn_ i niedocenian_? Dowiedz się, dlaczego.

Czy czujesz się nieważn_ i niedocenian_? Dowiedz się, dlaczego.

Być może żyjesz z tym poczuciem już od wielu lat. Chociaż bardzo się starasz i dosłownie wypruwasz flaki, to nic się nie zmienia, a Ty czujesz się coraz gorzej ze Sobą. Relacje kojarzą Ci się z poświęceniem i udręką.

 

Dzisiaj poprowadzę Cię tajemniczą ścieżką do głębin podświadomości jednej z moich Klientek (która wyraziła na to zgodę), która przyszła do Mnie właśnie z takim problemem – poczuciem bycia nieważną i niedocenianą jako Matka, Żona, Córka, Siostra, Przyjaciółka, Pracownica…

 

W czasie sesji wyłoniłyśmy system przekonań, który był prawdziwą przyczyną jej głównego życiowego problemu, z którego wynikało wiele innych, m. in. nadmierna ilość kilogramów, tkwienie w nielubianej pracy, coraz mniejsza chęć do życia.

 

Negatywne programy:

Nie czuję się doceniona za to, co robię.

Klientka przez całe życie realizuje ten program wzorowo. Już w szkole miała same piątki, ale rodzice uważali, że to za mało. Poświęca się dla rodziny. W pracy daje z Siebie wszystko. Zawsze jest na posterunku, kiedy przyjaciółki jej potrzebują. Nie otrzymuje w relacjach docenienia, a jeśli nawet ono się pojawia, to nie jest dla niej wystarczające. Nikt nie jest w stanie “wyrównać” jej tego, ile energii wkłada w służenie innym i bycie najlepszą. 

 

Czuję się źle z powodu innych.

Zachowania innych bardzo wpływają na jej samopoczucie. Często ma poczucie, że inni są przeciwko Niej. Każdy gest, reakcja lub jej brak są przez Nią negatywnie interpretowane. Wszystko bierze do Siebie, nawet jeśli faktycznie nie ma to z Nią nic wspólnego. 

 

Ograniczające przekonania:

Muszę dźwigać odpowiedzialność za innych.

To przekonanie to idealny przepis na “zajechanie się”. Ponieważ chce zasłużyć na docenienie oraz (poniżej) zadowolić innych, bierze na Siebie odpowiedzialność innych osób. Oczywiście, bliscy oraz koledzy i koleżanki z pracy z chęcią korzystają z tego i oddają w jej ręce podejmowanie decyzji, wykonywanie większości obowiązków, załatwianie trudnych spraw itp. 

Skutek? Czterdziestokilkuletnia kobieta jest dosłownie wyczerpana i nie starcza jej energii, aby zająć się choć przez chwilę tym, co dla niej ważne. Chociaż… w sumie to już chyba nie pamięta, co to jest, a powodem jest kolejne przekonanie.

 

Muszę uszczęśliwiać innych.

“Dzięki” temu przekonaniu Klientka od zawsze skupiała się na innych. Już jako dziecko starała się zadowalać rodziców byciem grzeczną i wzorową uczennicą. Jest bardzo wrażliwa na emocje innych. Nie potrafi odmówić. Boi się, że ktoś może się źle poczuć albo – co gorsza – obrazić. I dotyczy to nawet jej fryzjerki czy ekspedientki w sklepie. Ona nie umie powiedzieć, że coś jej nie odpowiada.

 

Fałszywe podstawowe przekonanie:

Nikt mnie nie rozumie.

No właśnie, Klientka wierzy absolutnie, że nikt nie jest w stanie jej zrozumieć. Nikt nie ma pojęcia, co ona czuje i jak jej źle. Przecież tak bardzo się poświęca. Ktoś to powinien w końcu zauważyć. Nie widzi, że cały czas działa w schemacie męczennicy.

 

Fałszywa tożsamość:

Jak coś idzie źle, to zawsze moja wina.

 

Na poziomie Jej tożsamości utkwiło przekonanie, że jest wszystkiemu winna, dlatego musi się jeszcze bardziej starać. To prowadzi do perfekcjonizmu i stawiania Sobie zbyt wygórowanych wymagań. Musi być perfekcyjną panią domu, idealną matką, pracownicą roku itp. A jak coś się nie pójdzie tak, jak to założyła, to katuje się tygodniami poczuciem winy, że znowu nawaliła.

 

Wyobraź Sobie, że po uwolnieniu tego systemu przekonań Jej życie zaczęło się zmieniać. Zobaczyła przede wszystkim, że Sama nie była dla Siebie ważna, że Siebie samej nie doceniała. Ten system przekonań powstał w jej wczesnym dzieciństwie, wykreowany i utrwalany przez emocje (i inne braki równowagi), które zostały uwięzione w jej podświadomości. 


Nauczyła się doceniać samą Siebie i stawiać Siebie na pierwszym miejscu. Ukochała swoje wewnętrzne dziecko. Poczuła się wolna od odpowiedzialności za samopoczucie innych. Przestała brać na Siebie to, czym powinny zająć się inne osoby. Zrozumiała, że choćby stanęła na głowie, to nie uszczęśliwi wszystkich dookoła. 


Ponadto wyszła z syndromu ofiary, biorąc życie i szczęście w swoje ręce. Już nie obwinia całego świata za swoją sytuację, bo teraz to Ona rządzi! Wewnętrzny krytyk, który karmił ją wiecznym poczuciem winy, dostał prztyczka w nos!




Monika Grobelna 

Terapeutka Kodu Emocji, Ciała i Przekonań

Praktyk Neuroświadomości, Komunikacji Transformującej i Detraumatyzacji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *