Gdy rozwój boli – o traumie, której nikt Ci nie wytłumaczył
cz. I
Temat trauma a rozwój osobisty coraz częściej pojawia się w rozmowach kobiet – i bardzo dobrze. Bo dla wielu kobiet właśnie rozwój stał się źródłem bólu, niezrozumienia, a czasem nawet duchowego wypalenia. się coraz częściej – i bardzo dobrze. Bo dla wielu kobiet właśnie rozwój stał się źródłem bólu.
Jeśli kiedykolwiek czułaś, że proces rozwoju osobistego bardziej Cię rozbił niż wzmocnił – to ten tekst jest dla Ciebie. Warto wreszcie zacząć rozmawiać o tym, jak trauma a rozwój osobisty bywają ze sobą sprzeczne – i jak bardzo potrzeba podejścia, które nie rani bardziej niż życie.
Bo prawda jest taka: duchowy czy coachingowy proces, który ignoruje Twoje granice, nie jest wsparciem. Jest przemocą – nawet jeśli opakowany jest w piękne słowa, wysokie wibracje i obietnicę transformacji.
Właśnie dlatego podejście trauma-informed nie jest tylko modnym hasłem. To absolutna podstawa do pracy z drugim człowiekiem. A dla wielu kobiet – także jedyna droga, która daje ulgę zamiast retraumatyzacji.
Trauma to nie tylko dramatyczne wydarzenie
Wbrew temu, czego uczono nas w szkołach, co sugerują media czy nawet niektóre „rozwojowe” przestrzenie – trauma to nie tylko wojna, przemoc czy utrata bliskiej osoby.
Trauma to każda sytuacja, która była zbyt szybka, zbyt intensywna lub zbyt trudna – i z którą nie mogłaś sobie poradzić w tamtym momencie.
Ciało nie miało jak się zresetować. Emocje zostały zablokowane albo „zamrożone”. I tak powstał wewnętrzny zapis: „To było za dużo. Muszę się chronić.”
Przykłady? Bardzo codzienne. I bardzo realne.
Rozczarowanie duchowym mentorem
Byłaś gotowa. Otwarta. Chciałaś zrobić krok w stronę siebie. Ale zamiast wsparcia – usłyszałaś ocenę.
Zamiast obecności – otrzymałaś radę w stylu: „Masz zbyt niskie wibracje.”
Twój system nerwowy poczuł, że nie jesteś bezpieczna. Że znowu trzeba się dopasować, schować, udawać, że wszystko jest ok.
Wypalenie w biznesie
Zamiast przyznać przed sobą: „Jestem zmęczona. Potrzebuję odpoczynku.” – próbowałaś „przyciągnąć klientów” i „przeprogramować mindset”.
Ale ciało nie dawało rady. Zamiast mocy – przyszło zniechęcenie, bezsenność, napięcie, lęk o jutro.
To nie był „brak produktywności”.
To była próba przetrwania w świecie, który kazał Ci działać bez tchu.
Program transformacyjny, który obiecywał cuda
Zapłaciłaś. Zaufałaś. Weszłaś głęboko.
A potem… z każdym kolejnym tygodniem było Ci coraz trudniej.
Bo zamiast pomocy – dostałaś komunikat: „Musisz tylko bardziej się starać.”
Zamiast wsparcia – poczułaś, że jesteś „trudną klientką”, że „nie łapiesz”, że „masz jeszcze blokady do przepracowania”.
I choć nie było żadnej przemocy fizycznej, coś w Tobie się zamknęło.
To jest trauma. Subtelna. Cicha. Ale działająca.
Dlaczego trauma a rozwój osobisty bywają niebezpiecznym połączeniem
Trauma to nie etykieta. To zapis w systemie nerwowym. To ciało – nie umysł – decyduje, czy coś było zbyt dużo. Gdy doświadczenie przekracza naszą zdolność do przetworzenia i ukończenia reakcji stresowej, układ nerwowy „zamyka się” w trybie przetrwania. To, co nie zostało przeżyte i rozładowane, zostaje zakodowane jako stan alarmowy – nawet jeśli zagrożenie już minęło.
I właśnie dlatego potrzebujemy procesów, które nie pogłębiają zranień.
Potrzebujemy ścieżek, które nie zakładają, że brak efektu to Twoja wina.
Potrzebujemy ludzi, którzy nie mówią Ci, kim masz się stać – tylko pomagają wrócić do tego, kim już jesteś.
I właśnie dlatego potrzebujemy procesów, które nie pogłębiają zranień.
Potrzebujemy ścieżek, które nie zakładają, że brak efektu to Twoja wina.
Potrzebujemy ludzi, którzy nie mówią Ci, kim masz się stać – tylko pomagają wrócić do tego, kim już jesteś.
Potrzebujemy przestrzeni, w której Twoje „nie wiem” nie jest przeszkodą, tylko punktem wyjścia.
Przestrzeni, w której nie musisz być gotowa, ogarnięta, „wysoka wibracyjnie”.
Wystarczy, że jesteś. I że ktoś potrafi Cię w tym naprawdę zobaczyć.
Bo trauma to nie „coś z Tobą nie tak”.
To Twój system nerwowy, który się broni, bo nie czuje się bezpieczny.
I żeby to się zmieniło – nie potrzebujesz kolejnego „kopniaka motywacyjnego”.
Potrzebujesz obecności. Bez oceny. Bez przymusu. Bez duchowego makijażu.
W drugiej części artykułu dowiesz się: czym dokładnie jest trauma-informed, jakie są jego filary, dlaczego tak wiele metod rozwojowych może pogłębiać zranienia oraz jak wygląda trauma-informed proces w praktyce – czyli taki, który nie narzuca Ci zmiany, tylko zaprasza do prawdziwej obecności. Jeśli czujesz, że rozwój osobisty był dla Ciebie bardziej obciążeniem niż wsparciem – przeczytaj koniecznie.
Jeśli temat trauma a rozwój osobisty poruszył w Tobie coś ważnego – podziel się tym w komentarzu.
Kliknij tutaj, by przeczytać Część 2

