Postanowiłaś, że dziś mu powiesz. Masz w głowie pierwsze zdanie. Może nawet przećwiczyłaś je w samochodzie. Od miesięcy pytasz siebie, zostać czy odejść.
Wieczorem siadacie do kolacji. On mówi coś zupełnie zwyczajnego. A Ty czujesz, jak ściska Cię w gardle. Serce przyspiesza. W głowie masz pustkę.
I już wiesz, że dziś nic nie powiesz. Może jutro. Albo po świętach. A może dopiero wtedy, jak dzieci skończą szkołę.
Następnego dnia wszystko od nowa. Odejść. Zostać. Odejść. I myśl, która boli najbardziej. Co jest ze mną nie tak, że nie umiem się zdecydować?
Zostać czy odejść? Krótka odpowiedź
Nic nie jest z Tobą nie tak. Odejść jest trudno z wielu powodów. Dzieci, pieniądze, wspólny dom, lata wspólnego życia. Jest jednak jeden powód, o którym mówi się rzadko. Część lęku, który czujesz przy tej decyzji, może wcale nie pochodzić z dziś. To alarm, zapisany w pamięci bez daty. Odpala się za każdym razem, gdy zbliżasz się do decyzji. Cofa Cię, zanim zdążysz pomyśleć.
Biurko wewnętrznego bibliotekarza
Wyobraź sobie, że głęboko w Twoim mózgu pracuje bibliotekarz. To hipokamp. Każdemu przeżyciu nadaje datę i miejsce, a potem odkłada je na półkę z napisem „to się wydarzyło, to się skończyło, teraz jesteś bezpieczna”.
Tuż obok, na jego biurku, stoi lampka alarmowa. To ciało migdałowate. Ma jedno zadanie. Mruga, kiedy coś Ci zagraża. Odpowiada za lęk, wstyd i czujność, które mają Cię chronić.
Kiedy w życiu jest spokojnie, bibliotekarz sprawnie odkłada przeżycia na półki. Ale kiedy coś boli bardzo mocno, lampka miga tak intensywnie, że zalewa wszystko hormonami stresu. Bibliotekarz nie nadąża. Trudne wspomnienie nie trafia na półkę, tylko zostaje na biurku. Bez daty. Tuż obok lampki. To oczywiście uproszczenie, bo mózg działa bardziej złożenie, ale dobrze oddaje sedno.
Podobne zjawisko zbadał zespół z University College London. W ich eksperymentach ludzie dobrze zapamiętywali przykre obrazy, ale gorzej pamiętali, z czym te obrazy były połączone w danym zdarzeniu. Autorzy uważają, że to może tłumaczyć, dlaczego trudne wspomnienia wracają jak fragmenty wyrwane z kontekstu.
W swojej pracy nazywam je kartkami z biurka bibliotekarza. Wspomnienie z półki ma datę, „to było wtedy”. Kartka z biurka daty nie ma, więc dla Twojego ciała to wciąż się dzieje.
Mówiąc prościej, część trudnych wspomnień nie zostaje w przeszłości. Ciało reaguje na nie tak, jakby działy się dziś.
Kto podejmuje tę decyzję? Ty dziś czy dawny lęk
Większość z nas ma na biurku jakieś kartki. Moment, w którym ktoś odszedł. Dom, w którym trzeba było być grzeczną, żeby nie stracić miłości. Zdanie usłyszane kiedyś, na przykład „sama sobie nie poradzisz”. Wstyd po czymś, co się nie udało.
Te kartki nie mają daty. „Nie wiedzą”, że jesteś dziś dorosłą kobietą, która ma doświadczenie, swoje zasoby i ludzi wokół siebie.
Zobacz teraz, co się dzieje, kiedy myślisz o odejściu. Odejście to zmiana. Niewiadoma. Może samotność. Może czyjaś ocena. Dla lampki alarmowej to dokładnie te sygnały, które kiedyś oznaczały zagrożenie. Zapala się czerwone światło. Ciało mówi „stop”. I zanim zdążysz cokolwiek przemyśleć, już się wycofujesz.
Potem głowa dorabia uzasadnienie. Jeszcze nie teraz. Może przesadzam, Może będzie lepiej.
Dlatego możesz mieć wszystkie argumenty spisane na kartce i nadal stać w miejscu. Argumenty są w głowie. Alarm jest w ciele. A alarm jest szybszy. Więcej o tym, co się dzieje, kiedy ciało przejmuje stery, przeczytasz w tekście Co robić, gdy ciało reaguje na emocje.
Sama byłam w tym miejscu
Sama byłam w takiej sytuacji kilka lat temu. I nie był to pierwszy raz. Tym razem tkwiłam w niej sześć miesięcy. Za każdym razem, kiedy już prawie odchodziłam, czułam w środku napięcie. Myślałam, że to znak, że popełniam błąd. Przecież sama wybrałam tego partnera. Przecież to miała być wielka miłość. Dopiero później zobaczyłam, że to napięcie wcale nie ostrzegało mnie przed błędem. To był lęk, że zostanę uznana za tę złą.
Jeśli to brzmi znajomo, zajrzyj też do tekstu Dlaczego cudze rozczarowanie tak szybko zmienia Twoją decyzję.
Działa to też w drugą stronę. Jeden chłodny ton, jedno zdanie rzucone przy kolacji i nagle jesteś pewna, że musisz odejść natychmiast. Lampka miga, ale nie mówi, czy ten alarm jest aktualny, czy pochodzi sprzed lat.
To nie znaczy, że każdy lęk przed odejściem to stara kartka z biurka. Czasem lęk mówi o czymś prawdziwym tu i teraz, o pieniądzach, o bezpieczeństwie, o dzieciach. Chodzi o to, żeby umieć odróżnić jedno od drugiego. Bo tylko lęk z dziś mówi coś o Twojej obecnej sytuacji. Jak w tytule jednego z moich tekstów, emocja jest informacją, ale nie zawsze jest instrukcją działania.
Po czym poznać, że decyzję podejmuje stary lęk
- Lęk jest większy niż to, co realnie się dzieje. Masz powiedzieć jedno zdanie, a ciało reaguje, jakby chodziło o przetrwanie.
- Ciało reaguje, zanim zdążysz pomyśleć. Ścisk w gardle, pustka w głowie, zamrożenie.
- Cofasz się zawsze w podobnym momencie. Wiesz, czego chcesz, ale gdy przychodzi chwila decyzji, coś Cię zatrzymuje.
- Twoja pewność skacze. Raz jesteś pewna, że odchodzisz, raz, że zostajesz.
- Myśl o decyzji brzmi jak głos sprzed lat. Nie dasz rady. Kim będziesz sama? Co ludzie powiedzą?
Zostać czy odejść? Ile kosztuje życie pomiędzy
Najtrudniejsze nie jest zostanie. Ani odejście. Najtrudniejsze jest bycie pomiędzy.
Bo kiedy jesteś pomiędzy, nie możesz niczego zaplanować, ani wakacji, ani świąt, ani przyszłego roku. Myśli kręcą się w kółko, raz w stronę odejścia, raz w stronę zostania. Zmęczenie nie mija nawet po weekendzie. W pracy masz wszystko poukładane, a w domu nic.
I powoli przestajesz ufać sobie. Skoro tyle czasu nie umiesz się zdecydować, to może naprawdę coś jest z Tobą nie tak?
Pierwszy ruch. Ile lat ma ten lęk?
Następnym razem, kiedy poczujesz, że się cofasz, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie.
„Ile lat ma ten lęk?”
Nie musisz znać odpowiedzi. Nie musisz niczego analizować. Samo pytanie pomaga zauważyć, że część tego, co czujesz, może pochodzić z dawnej kartki, a nie z tego, co dzieje się teraz. Rozejrzyj się i nazwij, gdzie jesteś i jaki jest dzień. To mały sygnał dla układu nerwowego, że jesteś tu, dziś.
To pytanie nie podejmie decyzji za Ciebie. Ale pozwala zobaczyć, kto ją do tej pory podejmował.
Czy muszę rozgrzebywać przeszłość, żeby zdecydować, zostać czy odejść?
Nie. I to ważne.
Twój mózg nie chce wymazywać trudnych wspomnień. Są dla niego lekcją na temat, jak przetrwać. Nie pomaga też niekończące się analizowanie w głowie. Często dokłada tylko kolejnych papierów na biurko.
Chodzi o to, żeby kartka wreszcie dostała datę i trafiła na półkę. Wtedy fakty zostają, a alarm przestaje się odpalać. To praca, którą robi się w bezpiecznym procesie i ze wsparciem, w tempie, które Twój układ nerwowy jest w stanie udźwignąć. Jak to wygląda w praktyce, opisałam w tekście o neuroświadomości i pracy z traumą.
Posprzątane biurko nie każe Ci odejść. Nie każe Ci też zostać. Sprawia, że decyzję podejmujesz Ty, dzisiejsza, a nie stary lęk.
Sesja Teraz Ja
Cofasz się za każdym razem, gdy już prawie podjęłaś decyzję?
Może to napięcie, gdy masz mu coś powiedzieć. Może myśl „będę tą złą”. Przynieś ten jeden moment na sesję Teraz Ja.
Nie powiem Ci, czy masz zostać, czy odejść. To Twoja decyzja.
Sprawdzimy, co zapala lampkę akurat w tej chwili i czy ten lęk mówi o dziś, czy o czymś sprzed lat. Potem wybierzemy jeden ruch, który przetestujesz w prawdziwej sytuacji.
Chcę przyjrzeć się jednej sytuacji