Dlaczego każda rozmowa z partnerem kończy się pretensjami albo cichymi dniami?


Tomek wraca z pracy, robi kawę i stawia przed Martą jej ulubiony kubek. Jak ci minął dzień?

Marta odrywa wzrok od telefonu, bo przed chwilą sprawdzała, gdzie jest ich syn Kuba. A jak miał minąć? Pranie znowu czeka. Przyszedł ci już ten przelew? Muszę zapłacić rachunki.

Tomek siada naprzeciwko. Może usiądziemy na chwilę i tak normalnie porozmawiamy?

O czym tu rozmawiać? Kuba znowu gdzieś pojechał, w domu nieogarnięte. Mogłeś chociaż wynieść te kartony do garażu.

Tomek wzdycha i patrzy w kubek. Dobra, zaraz wyniosę. Chciałem tylko z tobą usiąść.

Marta widzi jego zgaszoną minę. Czuje poczucie winy, a jednocześnie ten smutek ją drażni. No to przecież siedzimy. Tylko ty zaraz masz pretensje, a ja mam na głowie cały dom, rachunki i dzieci.

Wieczorem w domu jest cicho. A Marta w głowie powtarza: Nawet nie umiem normalnie porozmawiać.

Rozmowa z partnerem często kończy się pretensjami albo cichymi dniami, bo zaczyna się od wyroku, a nie od wypowiedzenia Twojej potrzeby. Kiedy czujesz się ze wszystkim sama, mówisz o tym, czego on nie zrobił, zamiast o tym, czego Ty naprawdę potrzebujesz. On broni się albo wycofuje.

Rama partnerstwa zmienia rozmowę na „jesteśmy w tym razem”, a nie „znowu wszystko jest na mojej głowie”. Od tego zaczyna się odpowiedź na pytanie, jak rozmawiać z partnerem bez kłótni.

Co się dzieje, kiedy rozmowa zaczyna się od wyroku?

Kobiety, które przychodzą do mnie z tym tematem, naprawdę próbują porozumieć się z partnerem. I naprawdę są zmęczone. Mają poczucie, że dom, dzieci i rachunki są na ich barkach, a partner w najlepszym razie pomaga, kiedy się go poprosi.

Z tego zmęczenia rodzi się coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Widzisz głównie to, czego on nie robi. To, co robisz Ty, wydaje się ogromne, a jego starania prawie znikają. W głowie zapada wyrok, który brzmi on jest beznadziejny. I z tym wyrokiem wchodzisz do rozmowy.

Rozmową z wyrokiem nazywam rozmowę, w której zanim padnie pierwsze zdanie, wiesz już, kto jest winny. Na zewnątrz mówisz o kartonach, praniu albo przelewie. Pod spodem jest lęk, samotność i potrzeba, której nie nazywasz, bo często sama jej nie znasz. Wiesz tylko, że on ma wreszcie zrobić to, czego chcesz, nawet jeśli nie potrafisz powiedzieć, co to jest.

W scenie z Martą kartony są przykrywką. Naprawdę chodzi o strach o syna i o to, że nie chce być z tym sama. Tomek tego nie usłyszał, bo Marta tego nie powiedziała. Usłyszał zarzut. I zrobił to, co robi większość ludzi, kiedy słyszą zarzut. Wycofał się.

Jak rozpoznać, że Twoja rozmowa zamienia się w rozliczenie?

Kilka sygnałów, które często słyszę na sesjach:

  • On pyta, jak minął Ci dzień, a Ty odpowiadasz listą zadań.
  • Czuły gest, kawa, przytulenie, propozycja rozmowy, spotyka się z „ale”. Ale pranie. Ale rachunki. Ale kartony.
  • Umiesz dokładnie wymienić, czego on nie zrobił, ale nie umiesz powiedzieć, czego chcesz Ty.
  • Jego smutek budzi w Tobie jednocześnie poczucie winy i złość.
  • Po rozmowie złość na niego szybko zamienia się w złość na siebie.

Ile kosztuje Cię rozmowa z wyrokiem?

Pierwszy koszt to samotność. Im bardziej czujesz się ze wszystkim sama, tym ostrzej zaczynasz rozmowę. Im ostrzej ją zaczynasz, tym częściej on milknie albo się broni. A im częściej milknie, tym bardziej czujesz się sama. Koło się zamyka.

Potem przychodzi drugi rachunek. Po takiej rozmowie włącza się krytyk i całą odpowiedzialność przerzuca na Ciebie. Klientki opowiadają mi o myślach w rodzaju:

  • To wszystko moja wina. Gdybym potrafiła się zmienić, w domu byłoby inaczej.
  • Jestem do niczego jako żona i matka.
  • Nawet nie umiem normalnie porozmawiać.
  • Sama szukam zaczepki, a potem narzekam.
  • Nie mam prawa do spokoju, dopóki w domu są problemy.

Najpierw wyrok na niego. Potem wyrok na siebie. W żadnej z tych wersji nie ma miejsca na partnerstwo.

Czym jest rama partnerstwa?

Rama partnerstwa to sposób wejścia w trudną rozmowę, który opisał dr Dudley Weeks, mediator pracujący między innymi w Irlandii Północnej i Bośni, w książce The Eight Essential Steps to Conflict Resolution. Do Komunikacji Transformującej włączyli ją Richard Bolstad i Margot Hamblett. Jej celem jest przestawienie rozmowy z walki na współpracę, zanim zaczniecie szukać rozwiązań.

Klientkom tłumaczę ją w czterech zdaniach:

  • Konflikt dowodzi więzi. Kłócicie się, bo coś Was łączy. Dom, dzieci, pieniądze, czas. Gdyby nic Was nie łączyło, po prostu rozeszlibyście się w swoje strony.
  • Jesteśmy w tym razem. Kłótnia w związku nie jest meczem, w którym jedna osoba wygrywa, a druga przegrywa. Nawet jeśli postawisz na swoim, a on odpuści z poczuciem, że znowu jest tym złym, sprawa się nie kończy. Żal zostaje i wraca przy następnej rozmowie. Z większą siłą. Dlatego w związku wygrywacie albo przegrywacie razem.
  • Spór to tylko jeden kawałek relacji. Kartony i rachunki rzucają cień, ale nie definiują całego związku. Obok nich są wspólne dzieci, historia i cele.
  • Możecie się różnić. Nie musicie myśleć tak samo, żeby się dogadać.

Jak rozmawiać z partnerem bez kłótni? Rama partnerstwa w praktyce

Zanim zaczniesz rozmowę, potrzebujesz jednej rzeczy, którą dokładam do modelu Weeksa. Potrzebujesz wiedzieć, czego chcesz. Żeby on wreszcie coś zrobił to jest potrzeba, której się nie da spełnić.

Dlatego zanim cokolwiek powiesz, zadaj sobie jedno pytanie:

Czego w tej sekundzie naprawdę najbardziej potrzebuję od niego?, czyli co on konkretnie ma powiedzieć i zrobić?

Czy Marcie naprawdę chodzi o to, żeby Tomek w tej minucie wyniósł kartony? Czy o to, że boi się o Kubę i potrzebuje poczuć, że nie jest z tym sama?

Tak może wyglądać ta sama chwila, kiedy Tomek stawia kawę:

Dziękuję za kawę… Dobrze, że jesteś. Szczerze mówiąc, po prostu głowa mi pęka od lęku o Kubę i całe to przytłoczenie mnie dziś dobija. Nie mam siły na rozmowy… Przytulisz mnie po prostu na chwilę? Potrzebuję poczuć, że nie jestem z tym sama.

Co się zmienia:

  • Przyjmuje gest, zamiast go odbijać. „Dziękuję za kawę” zamiast „przyszedł ci przelew?”.
  • Stawia go po swojej stronie. „Dobrze, że jesteś” mówi mu, że jest dla niej oparciem, a nie kolejną osobą do rozliczenia.
  • Mówi o sobie, nie o nim. Lęk o Kubę i przytłoczenie zamiast zarzutu o kartony.
  • Mówi uczciwie, na co ma siłę. „Nie mam siły na rozmowy” nie odrzuca Tomka. To jasna informacja, zamiast ucieczki w pranie i rachunki.
  • Prosi wprost. „Przytulisz mnie?”. Tomek nie musi zgadywać ani się bronić. Wie dokładnie, jak może być przy niej.

Pranie, kartony i rachunki nie znikną z tego powodu. Ale rozmowa o nich wygląda zupełnie inaczej, kiedy toczy się między dwojgiem ludzi po jednej stronie, a nie między oskarżycielką i oskarżonym.

Czyli to znowu ja mam się starać?

To pytanie słyszę prawie zawsze. I rozumiem je. Jeśli od lat czujesz, że wszystko jest na Twojej gółowie rama partnerstwa może zabrzmieć jak kolejne zadanie domowe pod tytułem „napraw nasze małżeństwo sama”. Masz prawo być na to wkurzona.

Dlatego zadaję wtedy jedno pytanie: dla kogo i po co to robisz?

Jeśli po to, żeby go wychować, zmienić albo żeby zasłużyć na to, żeby wreszcie był inny, to masz rację. To się nie opłaca. Wtedy znowu bierzesz na siebie całą odpowiedzialność za związek, a potem poczujesz się wykorzystana.

Ale możesz to zrobić dla siebie. Żeby przestać dusić się we własnym milczeniu i wreszcie stanąć po swojej stronie. Dopóki czekasz, aż on zrobi pierwszy krok, oddajesz mu władzę nad swoim spokojem. Związek to układ dwojga ludzi. Kiedy Ty zaczynasz mówić, czego dokładnie potrzebujesz i traktujesz Was jako team, a nie wrogów, to całość często zaczyna się zmieniać. Zmieniasz reguły starej gry, w którą graliście od lat.

Nie namawiam Cię, żebyś odwalała robotę za dwoje. Tylko proponuję, żebyś przestała rezygnować z siebie.

Pytania, które często słyszę

Jaki jest sekret udanego związku? Nie ma jednego sekretu, ale jest coś, co w mojej pracy wraca bardzo często. W udanym związku konflikt nie jest wojną. Partnerzy się różnią, bywają na siebie wściekli, ale w trudnej rozmowie pamiętają, że stoją po tej samej stronie. Tego można się nauczyć. Rama partnerstwa jest jednym z najprostszych narzędzi, od których można zacząć.

Co, jeśli on i tak się obrazi albo zamilknie? Nie masz wpływu na to, jak zareaguje. Masz wpływ na to, od czego zaczynasz i jaką Ty reakcję wybierasz. Rama partnerstwa nie jest sposobem na to, żeby on zawsze odpowiedział tak, jak chcesz. Jest sposobem na to, żebyś Ty nie zaczynała od wyroku. Jeśli natomiast w Twoim związku pojawiają się groźby, poniżanie albo kontrola, to już nie jest zwykły konflikt i warto poszukać innego rodzaju pomocy.

Czy rama partnerstwa to nie jest po prostu ustępowanie? Nie. Ustępując, rezygnujesz z siebie dla świętego spokoju. W ramie partnerstwa mówisz wprost, czego potrzebujesz, i zapraszasz partnera do szukania rozwiązania, które będzie dobre dla Was obojga. Twoja potrzeba jest w tej rozmowie tak samo ważna jak jego.

Co zrobić, jeśli już zaczęłam od pretensji? Możesz się zatrzymać w połowie. Wystarczy jedno zdanie w rodzaju: „Zaczęłam od kartonów, a tak naprawdę chodzi mi o coś innego”. To nie jest porażka, tylko powrót do rozmowy. Krytyk w głowie powie Ci, że „nawet nie umiesz normalnie porozmawiać”. Nie musisz mu wierzyć.


Jeśli rozpoznajesz siebie w tej scenie i wiesz, że każda próba rozmowy kończy się u Was pretensjami albo ciszą, przynieś jedną taką rozmowę na sesję Teraz Ja. Przez 60 minut sprawdzimy, czego naprawdę potrzebujesz, a potem wybierzemy jedno zdanie, od którego możesz zacząć następną rozmowę.

Podziel się swoją opinią
Monika Grobelna
Monika Grobelna

Monika Grobelna - była żołnierka Marynarki Wojennej, dziś coachka inteligencji emocjonalnej. Ponad 3500 sesji i 15 lat doświadczenia. Uczę kobiety, jak odpuścić ratowanie wszystkich dookoła, robiąc więcej przestrzeni i czasu na siebie samą.

Artykuły: 74