Dlaczego ciągle rozwiązuję problemy innych, nawet kiedy nikt mnie o to nie prosi?

Telefon od matki. Jeszcze nie odebrałaś, a już wiesz, że będzie o czymś, co trzeba załatwić. Zanim się przywitasz, w głowie masz już rozwiązanie, chociaż mama nawet nie zdążyła powiedzieć, o co chodzi. Nikt Cię o nic nie poprosił. Sama rozwiązujesz problemy innych, zanim się dowiesz o co chodzi.

Krótka odpowiedź.
To nie przypadek, że akurat Ty pierwsza znajdujesz rozwiązanie.
To wyuczony odruch, który włącza się, zanim zdążysz zapytać samą siebie, czy ktoś w ogóle Cię o to prosił.

Dlaczego rozwiązuję problemy innych, nawet kiedy nikt mnie o to nie prosi

W mojej pracy obserwuję, że ten odruch najczęściej włącza cudza bezradność. Widzisz kogoś, kto sobie według Ciebie nie radzi. Zanim zdążysz pomyśleć, czy to Twoja sprawa, już szukasz rozwiązania. Nie zastanawiasz się, czyj to problem ani czy w ogóle chcesz go rozwiązywać.

Nazywam to cyklem satysfakcja – wkurw. Na początku jest krótka satysfakcja, poczucie, że się przydałaś, że coś załatwiłaś, że beze Ciebie by sobie nie poradzili. Chwilę później przychodzi koszt, bo to Ty zrobiłaś, zapamiętałaś, dopilnowałaś, a nikt nawet nie zauważył, ile Cię to kosztowało. Zostaje złość, że znowu wszyscy inni odpoczywają, a Ty jesteś tą, która ogarnęła sprawę, o którą nikt nie prosił.

Co to kosztuje

Każda nieproszona sprawa, którą bierzesz na siebie, to czas i energia, których nikt Ci nie odda. Może nie chodzi tylko o same godziny. Chodzi o to, że uczysz siebie i innych, że problem zawsze zniknie, zanim ktokolwiek zdąży go nazwać, więc nikt nie musi Cię prosić, przepraszać ani doceniać. Z czasem to nie inni robią się coraz bardziej bezradni. To Ty masz coraz mniej miejsca na własne sprawy, bo cudze stoją na pierwszym miejscu. Boisz się, że za rok będziesz dokładnie w tym samym miejscu, tylko bardziej zmęczona.

Dowód, że to nie przypadek

W mojej pracy słyszę to bardzo często. Szybciej będzie, jak ja to zrobię, mówi sobie niejedna kobieta, zanim ktokolwiek zdąży ją o cokolwiek poprosić. Leci jak ćma do ognia, mimo że nikt jej nie prosi, a potem czuje żal i wkurw, że nikt tego nie docenia. Czasem to nawet nie kwestia bliskiej relacji. Ten sam odruch włącza się wobec kogoś zupełnie obcego, bo w głowie zostaje jedno przekonanie. Beze mnie się nie obejdziecie.

Pierwszy ruch

Nie musisz przestać pomagać, żeby to sprawdzić. Wystarczy, że następnym razem, zanim zaczniesz szukać rozwiązania, zadasz sobie jedno pytanie. Czy ktoś mnie o to poprosił, czy sama się zgłosiłam? Sama odpowiedź nic jeszcze nie zmienia. Ale zaczynasz widzieć moment, w którym bierzesz coś na siebie, zanim w ogóle padło pytanie o pomoc.

Nie każda z Was rozpozna w tym opisie sto procent siebie, i dobrze. To nie jest o Tobie, jeśli czekasz, aż ktoś Cię poprosi i wtedy pomagasz bardziej świadomie. To jest o Tobie, jeśli łapiesz się na tym, że szukasz rozwiązania, zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć, że go potrzebuje.

Pytania, które pewnie masz

Czy to oznacza, że jestem nadopiekuńcza? Niekoniecznie. To znaczy, że cudza bezradność uruchamia w Tobie odruch rozwiązywania cudzych problemów szybciej niż zdążysz się zastanowić.

Czy mogę przestać pomagać, nie stając się obojętna? Tak. Możesz wspierać i nie ratować. To nie to samo co przestać się przejmować. Zmienia się tylko to, czy czekasz, aż ktoś Cię poprosi, zanim zaczniesz działać.

Dlaczego czuję ulgę, kiedy to ja to załatwię? Bo na chwilę znika napięcie, że coś jest nieogarnięte. To ta sama ulga, o której piszę w cyklu satysfakcja wkurw, krótka i kosztowna.

Ile to potrwa, zanim to się zmieni? Nie umiem podać terminu. Zmiana zaczyna się od zauważania tego jednego momentu, nie od harmonogramu.

Czy to samo dzieje się w pracy, nie tylko w domu? Tak, mechanizm nie wybiera miejsca. Włącza się wszędzie tam, gdzie widzisz kogoś, kto sobie nie radzi.

Jeśli rozpoznajesz w sobie ten sam wzorzec, sprawdź, czy jesteś na etacie darmowej ratowniczki.
Rozwiąż krótki test, dwie minuty, zero oceniania.
Podziel się swoją opinią
Monika Grobelna
Monika Grobelna

Monika Grobelna, przez 15 lat podoficer w lotnictwie Marynarki Wojennej, dziś pracuje z kobietami na etacie darmowej ratowniczki jako coach, terapeutka i trenerka neuroświadomości, absolwentka Akademii Coachingu. Po ponad 3500 sesjach pokazuje, jak przestać naprawiać cały świat i zacząć słuchać siebie.

Artykuły: 72

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *