Nowe życie po 60-tce: Teresa wybrała siebie | Wywiad z Teresą Wolską
Czy naprawdę można zacząć od nowa po sześćdziesiątce?
Teresa Wolską – seniorka, opiekunka osób starszych, autorka książki „Emerycie, zacznij nowe życie” i aktywna promotorka rozwoju osobistego – jest żywym dowodem na to, że życie może zacząć się na nowo w każdym wieku. W tej rozmowie dzieli się swoją transformacją, od lojalności rodowej po odzyskaną wolność i energię działania.
Lojalność rodowa – niewidzialne więzy, które nas blokują
Na początku współpracy Teresa opowiedziała o ogromnym poczuciu odpowiedzialności, które dźwigała przez lata – nie za swoją najbliższą rodzinę, lecz za rodzeństwo i ich bliskich.
„Całe życie byłam Zosią-Samosią. Martwiłam się za wszystkich. A przecież to ich życie – nie moje.”
Po serii sesji indywidualnych Teresa zaczęła zauważać różnicę: przestała działać z automatu, zaczęła zadawać sobie pytania, zatrzymywać się i podejmować decyzje w zgodzie ze sobą. Zamiast zadręczać się losem innych, zaczęła pytać: „Czy to naprawdę moja odpowiedzialność?” Nauczyła się rozpoznawać momenty, w których jej empatia przeradzała się w wewnętrzne zniewolenie. Stopniowo odplątywała emocjonalne nici przywiązania, które trzymały ją w miejscu – i po raz pierwszy od lat poczuła, że może decydować o swoim życiu bez poczucia winy.
Lęk przed sukcesem: dlaczego boimy się własnej wielkości?
W trakcie wspólnej pracy wyszło na jaw, że prawdziwy lęk Teresy to nie porażka – ale… sukces. Bo sukces oznaczał wyjście ponad przeciętność rodziny. A to z kolei wchodziło w konflikt z lojalnością rodową.
„Podświadomie czułam, że nie wolno mi się wybić. Że jak inni nie mogli, to ja też nie powinnam.”
Po uwolnieniu emocji i przekonań zaczęła działać z nową energią – i nawet jeśli pojawiały się stare nawyki, wiedziała już, jak je zatrzymać. Zamiast sabotować swoje pomysły na starcie, zaczęła je testować, realizować – i obserwować reakcje ciała, nie tylko głowy. Zrozumiała, że sukces to nie zdrada rodziny, ale akt odwagi wobec siebie. Że pokazując, że się da, może nie złamać więzi, ale… dać przykład. Z każdym „tak” dla siebie, wewnętrzna lojalność zaczęła zmieniać kierunek – z rodziny na własne życie.
Moment przełomu: symboliczna decyzja na klifie
Teresa opowiada historię z wakacji w Hiszpanii, gdzie inne kobiety skakały z klifu do wody. Ona stanęła na krawędzi – gotowa udowodnić, że też potrafi. Ale wtedy przyszło zrozumienie:
„Moje zwycięstwo było w tym, że NIE skoczyłam. Nie muszę już nic udowadniać.”
To zdanie stało się jej nowym mottem. Bo czasem największym sukcesem jest nie zrobienie czegoś – tylko wybranie siebie. W tamtej chwili, stojąc na krawędzi skały, Teresa nie tylko zrezygnowała ze skoku – zrezygnowała z potrzeby bycia silniejszą niż wszyscy. Zrzuciła z ramion ciężar „muszę udowodnić”, który nosiła przez całe życie. To nie był akt rezygnacji, ale głęboka afirmacja: „Nie muszę. Już wystarczy. Teraz JA.” I choć dla innych był to tylko moment nad wodą – dla niej to było symboliczne przejście z życia dla innych do życia dla siebie.
Nowe życie po 60-tce: energia, działanie, relacje
Po transformacji Teresa zaczęła:
- działać w softmarketingu
- opiekować się seniorami z większym spokojem
- aktywnie publikować w social mediach
- wróciła do szycia i dzielenia się swoim doświadczeniem
„Czasem zapominam, ile mam lat. A przypomnienie sobie dawnych marzeń to był mój restart.”
Zamiast skupiać się na upływającym czasie, zaczęła skupiać się na tym, co daje jej radość, sens i kontakt z ludźmi. Otworzyła się na nowe możliwości, które wcześniej wydawały się „nie dla niej”. Jej działania nie są już ucieczką od samotności – są wyborem, ekspresją siebie. Energia, którą kiedyś inwestowała w troski, dziś zasila jej twórczość, odwagę i autentyczne relacje.
Czym jest dla niej dziś obfitość?
„Obfitość to nie tylko pieniądze. To możliwość dzielenia się sobą, humorem, obecnością. To, że mogę dawać innym z serca.”
Dla Teresy obfitość to stan wewnętrzny, nie bilans konta. To chwile, w których czuje się potrzebna, widziana, w zgodzie ze sobą. To rozmowa z kimś, komu może dodać otuchy. Uśmiech, który wraca. Cisza, w której nikt niczego od niej nie oczekuje. Obfitość to dziś dla niej świadomość, że ma wybór – jak spędzić dzień, komu poświęcić uwagę, kiedy odpocząć. I że to wszystko – nawet najdrobniejsze przejawy troski – mają wartość większą niż jakakolwiek waluta.
Wiek to nie wymówka – to atut
Na koniec Teresa zostawia przesłanie dla kobiet 50+, 60+, 70+:
„Zacznij od czegokolwiek, co sprawia Ci przyjemność. Masz czas, doświadczenie, mądrość. Nie siedź i nie czekaj – zacznij działać. Choćby od szydełka.”
Bo nie chodzi o to, żeby nagle zmieniać cały świat – wystarczy, że zmienisz kawałek swojego. Jeden nowy krok, jedno „tak” dla siebie, może być początkiem zupełnie innej drogi. Wiek nie odbiera prawa do marzeń – przeciwnie, daje wolność, jakiej często brakowało wcześniej. To etap, w którym już nie musisz – możesz. A to najpotężniejsza energia, jaką ma kobieta dojrzała.
Podsumowanie: Transformacja zaczyna się od decyzji
Nie musisz sięgnąć dna, żeby się odbić. Wystarczy moment decyzji: „Teraz ja”. Historia Teresy to nie bajka – to przykład, że każda z nas może zmienić swoje życie. Nawet po sześćdziesiątce.
Bo nie chodzi o wiek, lecz o gotowość. Gotowość, by przestać żyć cudzymi oczekiwaniami i zacząć spełniać swoje pragnienia – nawet jeśli są zapomniane, zakurzone albo wydają się nierealne. Teresa nie miała planu idealnego – miała odwagę, by zrobić pierwszy krok. I to właśnie ten krok zmienił wszystko. Może teraz czas na Twój?
Zrób pierwszy krok:
👉 Umów się na sesję transformującą
👉 Dołącz do newslettera i pobierz prezent.
Z serca,
Monika Grobelna
Pełny wywiad zobaczysz tu:

