Sesja nie dała Ci ulgi? To niekoniecznie znaczy, że nie zadziałała.


Siedzisz w aucie po sesji. Jest podejrzanie cicho. Nie płakałaś, nie miałaś olśnienia, nikt nie musiał Cię łapać za rękę. Zamiast euforii czujesz złość: „Zapłaciłam i nic się nie wydarzyło”.

Pod tą myślą siedzi coś więcej niż zwykłe rozczarowanie. Siedzi tam podejrzenie, że skoro nie bolało, to nie było skuteczne. Że jeśli nie musiałaś się napracować, nie ryczałaś, nie wyszłaś z sesji roztrzęsiona, to znaczy, że coś zrobiłaś źle, albo że problem był za mały, żeby w ogóle zasługiwał na uwagę. Zaczynasz szukać, co jeszcze trzeba przepracować, żeby było jak trzeba.

Skąd bierze się przekonanie, że musi boleć

Wystarczy poscrollować dowolny hasztag rozwojowy, żeby zobaczyć, skąd to się bierze. Płacz, drżące ręce, podpis „to był najtrudniejszy proces mojego życia” pod zdjęciem uśmiechniętej twarzy. Nikt nie nagrywa rolki „dziś sesja była nudna i to jest dobra wiadomość”. Dramat sprzedaje się lepiej niż spokój. Tylko że to nie znaczy, że działa lepiej.

Mocne przeżycie to nie to samo, co zmiana

Mocne przeżycie i realna zmiana to dwie różne rzeczy. Silna reakcja, łzy, dreszcze, poczucie olśnienia, to jest chwilowy stan. Może się pojawić, może nie. Zmiana nie polega na tym, żeby poczuć jak najwięcej. Czasem widać ją od razu, w tym, że reagujesz inaczej niż zwykle. Czasem na początku nie widać jej wcale, dopóki nie zauważysz jej po fakcie.

Jeśli przez lata funkcjonowałaś między dwoma stanami, euforią i dołkiem, to spokój może być dla Ciebie czymś nieznanym, a nie czymś kojącym. Ciało i głowa przyzwyczajone do wzlotów i upadków potrafią odebrać spokój jako sygnał, że coś jest nie tak, zamiast jako znak, że wreszcie jest dobrze.

Co zrobić, kiedy sesja jest spokojna

Kiedy następna sesja okaże się zaskakująco spokojna, zanim zaczniesz szukać, co jeszcze trzeba naprawić, zadaj sobie pytanie: Jaka emocja jest pod tym zaniepokojeniem spokojem? I jaka emocja jest pod nią? Zadawaj sobie te pytania kilka razy, aż poczujesz, że doszłaś do bazowej emocji.

Nie jesteś w tym sama

Widuję to czasem u kobiet, które mają już za sobą sporo pracy nad sobą, różne metody, czasem wiedzę na poziomie eksperckim. Każda metoda poprawiała jeden fragment, inny zostawał nietknięty, więc całość nigdy się nie domykała. Na początku, kiedy sesja u mnie jest spokojna, pojawia się w nich cichy niepokój, którego zwykle nie mówią głośno: to za proste, nic mnie to nie kosztowało, więc pewnie nie zadziała. Czasem ten niepokój znika już po jednej takiej sesji, czasem potrzeba kilku. Prawdziwym dowodem nie jest płacz na sesji. Jest to, że kilka dni później, kiedy ktoś je ocenia, zapominają się zdenerwować, albo że wracają do spokoju w kilka minut, zamiast w kilka godzin.

Mały krok na dziś

Przez najbliższy dzień zauważaj momenty neutralne albo lekko przyjemne, spokojną kawę rano, ciszę w mieszkaniu, rozmowę bez napięcia, zamiast czekać, aż poczujesz coś mocnego, żeby uznać, że to się liczy.


Bliżej siebie. Bez odsuwania się od ludzi.

Dołącz do newslettera o praktycznej inteligencji emocjonalnej – konkretne sytuacje z życia, pytania pomagające zauważyć własne reakcje, małe ruchy możliwe do sprawdzenia w codzienności.

  • Konkretne sytuacje z życia i relacji
  • Pytania pomagające zauważyć własne reakcje
  • Nowe perspektywy dotyczące emocji i odpowiedzialności
  • Informacje o programach i spotkaniach

Dołącz TU.

Podziel się swoją opinią
Monika Grobelna
Monika Grobelna
Artykuły: 71

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *