Dlaczego czuję się jak matka partnera?


Czuję się jak matka partnera”, mówi Agata. Pisze listę zakupów. Nie dla siebie, tylko dla Michała, bo dziś to on ma ugotować obiad. Do listy dokłada przepis. Potem tłumaczy mu ten przepis krok po kroku. Kiedy Michał sprząta, ona i tak potem poprawia, bo „on sprząta po łebkach”. Kiedy wychodzi z domu, słyszy od niej: „Weź czapkę, będzie zimno”. Wtedy Michał specjalnie czapki nie bierze.

Wieczorem, kiedy mały już śpi, Agata robi zakupy online i planuje kolejny dzień. Rano nie ma siły. I myśli: Czuję się jak sprzątaczka, kucharka, menadżerka, ogarniaczka. A czasem jeszcze: Ja przecież nie poślubiłam chłopca.

Kiedy czujesz się jak matka partnera, często nie chodzi o to, że on jest dzieckiem. Chodzi o rolę, którą przejęłaś: planujesz, przypominasz, poprawiasz i tłumaczysz. Nazywam to rolą menadżerki zamiast partnerki. Daje Ci poczucie kontroli, ale z czasem zabiera Ci partnera, a potem także Ciebie.

Dlaczego czuję się jak matka partnera, a nie partnerka?

Rzadko która kobieta postanawia: od dziś będę matką partnera. To dzieje się po cichu. Najpierw jedna lista zakupów, bo tak szybciej. Potem jedna poprawka, bo tak lepiej. Potem cały dom, cały kalendarz i połowa jego spraw na Twojej głowie.

Menadżerką zamiast partnerki nazywam kobietę, która przejęła w związku zarządzanie: planuje, pilnuje, przypomina i ocenia, czy zostało dobrze zrobione. Partner w tym układzie wykonuje polecenia albo się buntuje. Ona ma kontrolę, ale traci kogoś, z kim mogłaby tę odpowiedzialność dzielić.

Pod spodem w mojej pracy najczęściej widzę trzy rzeczy:

  • „Ja zrobię lepiej”. Agata mówiła: Myślałam, że ja lepiej posprzątam, lepiej ugotuję, lepiej umyję małego. Skoro robisz lepiej, oddanie zadania odczuwasz jako stratę.
  • Łatwiej zrobić niż powiedzieć. Najtrudniejsze było powiedzieć, że coś mi nie pasuje. Zrobienie czegoś samej nie wymaga trudnej rozmowy. Powiedzenie potrzebuję, żebyś przejął gotowanie obiadów już tak.
  • Wartość mierzona tym, ile dajesz. Jak nie jestem dla innych, to jakbym nie istniała. Kiedy Twoja wartość to to, co robisz dla rodziny, odpuszczenie zadań brzmi jak odpuszczenie siebie.

Jak rozpoznać, że jesteś menadżerką zamiast partnerką?

  • Piszesz listy zakupów, szukasz przepisów, przypominasz o terminach.
  • Jego sposób robienia rzeczy prawie nigdy nie jest wystarczająco dobry, więc poprawiasz.
  • Łapiesz się na tym, że wszsytko mu tłumaczysz. I czujesz się z tym dziwnie, jakbyś uczyła dziecko.
  • On coraz częściej robi na przekór albo nie robi nic, dopóki nie poprosisz.
  • Twój czas dla siebie jest na samym końcu listy.

Ile kosztuje Cię rola menadżerki?

Najpierw zmęczenie. Rola menadżerki nie ma godzin pracy. Agata załatwiała sprawy po nocach i rano nie miała siły nawet na śniadanie z dzieckiem.

Agatę wykańczała nie tyle sama praca, co to, że nigdy nie mogła przestać pamiętać. Kiedy jesteś jedyną osobą, która pamięta o zakupach, terminach i rachunkach, Twoja głowa nie ma wolnego nawet wtedy, kiedy siedzisz na kanapie. Cały czas czuwasz, bo wiesz: jeśli Ty o tym nie pomyślisz, nikt nie pomyśli. Ten niewidoczny ciężar nazywa się obciążeniem mentalnym (ang. mental load) i często męczy bardziej niż samo sprzątanie czy gotowanie.

Potem złość. Sama sobie na to pozwalałam, a potem byłam zła. Złość na niego, że nie widzi. Złość na siebie, że znowu wzięła wszystko.

A na końcu coś, co Agata nazwała uczuciem znikania. Nie widziałam siebie jako równoprawnego członka rodziny. Kogoś, kto zasługuje na coś fajnego od czasu do czasu.

Traci też związek. Trudno czuć bliskość z kimś, kogo ciągle nadzorujesz i przypominasz o czapce. W takim układzie nie ma dwojga dorosłych ludzi, jest szefowa i podwładny albo matka i syn.

Jeśli oprócz zarządzania czujesz w ciele przymus, żeby ratować go z każdej opresji, przeczytaj też wpis Traktujesz partnera jak dziecko? Dlaczego wciąż go ratujesz.

Czuję się jak matka partnera. Jak to zmienić?

Pierwsza rzecz, od której warto zacząć: oddaj całe zadanie, nie tylko jego wykonanie.

Menadżerka oddaje wykonanie zadania: ugotuj, tu masz listę, tu przepis, zrób tak. Partnerka oddaje odpowiedzialność. Tak zrobiła w końcu Agata: Dwa razy w tygodniu ty robisz obiad. Sam wymyślasz co, sam robisz zakupy.

To oznacza dwie niewygodne rzeczy:

  • Jego wersja będzie inna. Inny sos, inne sprzątanie, inna kolejność. Inna nie znaczy gorsza. Jeśli nie da się tego znieść, warto sprawdzić, czego się boisz, kiedy oddajesz kontrolę.
  • Trzeba powiedzieć, czego potrzebujesz. Nie zrobić za niego, nie zasugerować, tylko powiedzieć konkretnie. Dla wielu kobiet to jest najtrudniejsza część.

Jedno oddane zadanie nie zmieni od razu całego układu. Ale pokazuje Ci, co się dzieje, kiedy przestajesz zarządzać. I jemu też.

Czy mam wszystko rzucić i niczego nie robić?

Nie. Wyjście z roli menadżerki nie polega na tym, żeby przestać dbać o dom i rodzinę.

Agata nie chciała, żeby Michał przejął wszystko. Chciała czegoś prostszego: Zrób mi przestrzeń. Przełożyłyśmy to na konkrety. Żeby po drzemce wziął syna na dwie godziny, ogarnął obiad, łącznie z listą zakupów, spacer z dzieckiem, a ona w tym czasie mogła skończyć swoje sprawy i pójść spać o normalnej porze. Nie chciała niczego rzucać. Chciała przestać być jedyną osobą, która pamięta, planuje i załatwia.

W dojrzałej relacji nie chodzi o idealny podział obowiązków po połowie. Chodzi o to, żebyś mogła wreszcie przestać czuwać i żebyś robiła rzeczy z wolnego wyboru, a nie dlatego, że bez Ciebie wszystko się zawali.

Jak Agata przestała być menadżerką partnera

Przed. Agata pisała listy zakupów, szukała przepisów, poprawiała sprzątanie i załatwiała sprawy po nocach. Siebie stawiała na końcu.

Moment zmiany. Zatrzymała się i zobaczyła, że nie traktuje siebie jak równoprawnego członka rodziny. Potem przyszły trudne rozmowy z Michałem: Nie chcę cię ciągle o wszystko prosić. Czuję się jak twój menadżer.

Po. Michał dwa razy w tygodniu sam planuje obiad i sam robi zakupy. Kiedyś Agata nauczyła go robić jajecznicę, a dziś to on jest w niej mistrzem i to on robi śniadania. Siadają razem z kalendarzem i planują tydzień. Agata bierze kąpiel sama, bez dziecka za drzwiami. Jak sama mówi: Teraz to jest po prostu normalne partnerstwo.

Czuję się jak matka partnera. Pytania, które często słyszę

Czy to normalne, że czuję się jak matka swojego partnera? To bardzo częste uczucie, zwłaszcza u kobiet, które dobrze organizują i szybko widzą, co trzeba zrobić. Zwykle pojawia się stopniowo, kiedy kolejne obowiązki przechodzą na Ciebie, bo tak było szybciej albo prościej. Nie znaczy to, że coś jest z Tobą nie tak. Znaczy, że układ w Waszym związku przesunął się w stronę jednej osoby, która zarządza.

Dlaczego partner nic nie robi bez przypominania? Często dlatego, że nie musi. Jeśli ktoś w domu pamięta za wszystkich, druga osoba przestaje pamiętać. To nie musi być zła wola. Tak działa układ, w którym jedna osoba planuje, a druga wykonuje. Kiedy oddajesz całe zadanie razem z pamiętaniem o nim, dajesz mu szansę przejąć odpowiedzialność.

A jeśli on naprawdę czegoś nie umie? Możesz go nauczyć. Raz. Agata nauczyła partnera robić jajecznicę, a potem przestała jej dotykać. Dziś to jego popisowe danie. Różnica między partnerką a menadżerką polega na tym, że partnerka po nauczeniu oddaje, a menadżerka dalej pilnuje.

Jak powiedzieć partnerowi, że czuję się jak jego matka, żeby się nie obraził? Mów o sobie, nie o nim. Chcę, żebyśmy ustalili konkretny podział obowiązków brzmi zupełnie inaczej niż zachowujesz się jak dziecko. Pierwsze zdanie zaprasza do rozmowy, drugie do obrony. Więcej o tym, co jest podstawą rozmowy w związku, przeczytasz w artykule Dlaczego każda rozmowa z partnerem kończy się pretensjami lub cichymi dniami.


Jeśli rozpoznajesz się w roli menadżerki własnego domu i związku, przynieś jedną taką sytuację na sesję Teraz Ja. Jedną listę zakupów, jedno poprawione sprzątanie, jedno „ja zrobię lepiej”. Przez 60 minut sprawdzimy, co powstrzymuje Cię przed oddaniem tego zadania, i wybierzemy jeden ruch, który możesz sprawdzić jeszcze w tym tygodniu.

Chcesz czytać dalej? Dlaczego ciągle rozwiązuję problemy innych?

Podziel się swoją opinią
Monika Grobelna
Monika Grobelna

Monika Grobelna - była żołnierka Marynarki Wojennej, dziś coachka inteligencji emocjonalnej. Ponad 3500 sesji i 15 lat doświadczenia. Uczę kobiety, jak odpuścić ratowanie wszystkich dookoła, robiąc więcej przestrzeni i czasu na siebie samą.

Artykuły: 74