Dlaczego czuję się egoistką, kiedy mówię „nie”?

Wychodzisz z koleżanką, kupujesz sobie coś, czytasz książkę. W głowie od razu odzywa się głos: jestem egoistką. Tą, co stawia siebie na pierwszym miejscu. Zaniedbuje wszystkich wokoło. Nie usłyszałaś tego zdania od nikogo w tej chwili. Sama je sobie wypowiedziałaś, zanim ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć. Podobne zdanie, niemal dosłownie, usłyszałam kiedyś od jednej z klientek: „Kiedy robię coś tylko dla siebie, jestem egoistką.”

Krótka odpowiedź:
Samo powiedzenie „nie” nie robi z Ciebie egoistki. Czujesz się nią wtedy, gdy mylisz dwa różne pytania: „czy zrobiłam coś złego” i „czy ona jest teraz na mnie zła”. To nie to samo. Możesz kogoś rozczarować i jednocześnie nie zrobić nic złego.

Dlaczego czuję się egoistką, kiedy mówię „nie”

W mojej pracy obserwuję, że to przekonanie rzadko pojawia się jako świadoma myśl. Częściej działa jak odruch: mówisz „nie”, a zanim zdążysz się zastanowić, włącza się pytanie „czy to znaczy, że jestem egoistką?”. Nie sprawdzasz wtedy, czy byłaś uczciwa wobec siebie. Sprawdzasz, czy druga osoba nadal dobrze o Tobie myśli.

Często ten odruch wyrasta z przekonania, że bliskość trzeba sobie zapracować, dostępnością, pomaganiem, ogarnianiem cudzych spraw. Jeśli przez lata to Ty byłaś tą, która się zjawia, kiedy ktoś potrzebuje, jedno „nie” może w środku brzmieć jak złamanie umowy, choć druga osoba nigdy takiej umowy z Tobą nie zawarła.

Po czym poznać, że to już nie decyzja, tylko obrona przed czuciem się egoistką

Mówisz „nie” i od razu, bez pytania, zaczynasz tłumaczyć dlaczego. Liczysz w głowie, ile razy w tym miesiącu odmówiłaś, żeby sprawdzić, czy to już nie będzie za dużo. Zdanie często zaczyna się od „wiem, że to zabrzmi samolubnie, ale…”, zanim jeszcze powiesz, o co chodzi. Po odmowie szukasz w sobie dowodu, że nadal jesteś dobrym człowiekiem, zamiast sprawdzić, czy byłaś uczciwa wobec samej siebie. Porównujesz to jedno „nie” z tym, ile wcześniej dałaś, jakby trzeba było sobie na nie zasłużyć.

Żaden z tych sygnałów nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak. Pokazuje tylko, że działa stary mechanizm, który nie ma nic wspólnego z aktualną sytuacją.

Ile to kosztuje?

Kiedy każde „nie” trzeba musi wygrać z podejrzeniem, że jesteś egoistką, płacisz czymś więcej niż swoim czasem i energią. Uczysz samą siebie, że własnej decyzji nie można ufać bez zewnętrznego potwierdzenia. Czasem koszt jest jeszcze bardziej podstępny. Zaczynasz unikać sytuacji, w których musiałabyś odmówić, żeby nigdy nie używać tego słowa. Zgadzasz się z wyprzedzeniem, zanim ktoś zdąży poczuć rozczarowanie. Z czasem to nie sytuacje robią się trudniejsze. Trudniej jest Ci zaufać swoim własnym decyzjom.

Rozróżnienie, które warto znać

Nazywam to pytaniem o krzywdę i pytaniem o aprobatę.

  • Pytanie o krzywdę brzmi: Czy realnie naruszyłam czyjeś prawa albo złamałam umowę, którą faktycznie zawarłam?
  • Pytanie o aprobatę brzmi: Czy próbuję zrobić tak, żeby druga osoba była ze mnie zadowolona?

To dwa różne pytania. Egoizmem nazywam sytuację, w której odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi tak. Samo czyjeś rozczarowanie odpowiada wyłącznie na drugie i nie oznacza, że zrobiłaś coś złego.

Dowód, że etykieta nie musi wygrywać

Widzę to w pracy z klientkami. Jedna z klientek, z którą pracowałam nad poczuciem bycia egoistką, w pewnym momencie przestała prać mężowi, coś co dotąd robiła bez pytania. Kiedyś po takiej zmianie przyszłaby fala wyrzutów sumienia i potrzeba usprawiedliwienia się. Tym razem tego nie było, niezależnie od tego, co on mógłby o tym pomyśleć. Tym razem powiedziała:„Nie poczułam się jak egoistka. Może sobie tak uważać. Nie mam z tym problemu.” Nie obiecuję, że u Ciebie zabrzmi to tak samo szybko. Ale to pokazuje, że ta etykieta nie musi wygrywać automatycznie, nawet jeśli wcześniej tak o sobie myślałaś.

Co możesz sprawdzić już dziś

Następnym razem, kiedy po odmowie poczujesz falę pt. czuję się egoistką, zatrzymaj się i zadaj pytanie o krzywdę i aprobatę. Nie musisz mieć od razu gotowej odpowiedzi. Wystarczy, że zaczniesz je rozdzielać, zamiast automatycznie wierzyć, że cudze rozczarowanie jest dowodem Twojej winy.

Najczęstsze pytania

Czy jestem egoistką, kiedy stawiam granice? Stawianie granicy samo w sobie nie jest krzywdzeniem nikogo. Egoizmem mogłoby być na przykład złamanie realnej umowy albo zignorowanie cudzych praw. Odmowa, która komuś się nie podoba, to nie to samo.

Co mam powiedzieć, kiedy ktoś pyta „dlaczego nie?”, a ja nie chcę się tłumaczyć? Nie musisz stosować mowy obronnej. Możesz uznać czyjąś emocję bez otwierania sprawy od nowa, na przykład: Rozumiem, że liczyłaś na inną odpowiedź, ale moja decyzja zostaje.

Jak nie zmienić zdania od razu, kiedy ktoś naciska na moją decyzję? Zanim odpowiesz, sprawdź, czy pojawił się nowy fakt, czy tylko czyjaś reakcja. Jeśli fakt się nie zmienił, nie musisz podejmować tej samej decyzji drugi raz.

Co mam zrobić, kiedy po odmowie natychmiast zalewa mnie poczucie winy? Zapytaj siebie, czy to poczucie mówi o realnej krzywdzie, czy o czyimś rozczarowaniu. To nie zawsze to samo, choć może wywoływać podobne odczucia.

Jeśli chcesz to przećwiczyć, nie tylko przeczytać

Pytanie o krzywdę i pytanie o aprobatę łatwo rozdzielić na spokojnie, czytając ten tekst. Trudniej w chwili, gdy ktoś naprawdę jest niezadowolony. Na warsztacie „Granice bez poczucia winy”, 29 września o 19:00, pracujemy między innymi nad jednym konkretnym zdaniem, które ustala granicę bez konieczności jej uzasadniania. Dostajesz też kartę pracy do ćwiczenia na własnych sytuacjach. 90 minut na żywo, dostęp do nagrania zostaje z Tobą bezterminowo.

Podziel się swoją opinią
Monika Grobelna
Monika Grobelna

Monika Grobelna, przez 15 lat podoficer w lotnictwie Marynarki Wojennej, dziś pracuje z kobietami na etacie darmowej ratowniczki jako coach, terapeutka i trenerka neuroświadomości, absolwentka Akademii Coachingu. Po ponad 3500 sesjach pokazuje, jak przestać naprawiać cały świat i zacząć słuchać siebie.

Artykuły: 72

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *